Nowy Ford Fiesta: powrót króla

Historia Forda Fiesty zaczęła się ponad 40 lat temu. Przez ten czas klienci kupowali samochody sześciu generacji. Teraz do walki o klienta rusza siódma. Rywale już mogą się jej obawiać.

2017-09-06 15:10:25

Czasy się zmieniają. Jedne trendy odchodzą w zapomnienie, by na ich miejsce trafiły zupełnie Inne. Takim punktem jest m.in. oferta 3-drzwiowego nadwozia. Próżno go szukać np. w Škodzie Fabii czy Renault Clio. Ford jednak pozostaje tradycjonalistą i w sprzedaży znajdziemy samochody w takiej konfiguracji nadwozia. Co więcej, oferta wersji wyposażeniowych została mocno rozszerzona. I właśnie w miejskim aucie Forda debiutuje najbardziej luksusowa odmiana Vignale (jest jeszcze m.in. ST Line, ale o tym dokładnie za moment).

Czy w ten sposób Fiesta ponownie udowodni swoją wielkość i będzie przez kolejne lata rozdawać karty w segmencie B? W porównaniu do poprzednika nowa Fiesta jest zdecydowanie bardziej elegancka.

Auto urosło nieznacznie i mierzy teraz 4040 mm długości (+ 71 mm), 1734 mm szerokości (+13 mm) i 1483 mm wysokości (+12 mm). Rozstaw osi zwiększono o 4 mm i teraz między kołami jest 2493 mm przestrzeni. W przednim pasie pozostał charakterystyczny grill, jednak całkowicie zmieniono przednie lampy. Te ostatnie w bogatszych odmianach mają owalne światła do jazdy dziennej w technologii LED — niestety nawet w odmianie Vignale drogę oświetlać będą tradycyjne żarówki halogenowe. Z boku auto nadal pozostaje narysowane elegancko, lecz pozbyto się ostrzejszych rys.

Z tyłu najbardziej rzucają się w oczy poprzecznie umieszczone lampy, które teraz są bardziej czytelne dla innych użytkowników dróg. Niewielka szyba nadal ogranicza widoczność do tyłu, jednak producent nie zapomniał o kamerze cofania i czujnikach parkowania. Usportowiona odmiana ST Line charakteryzuje się zgrabnymi nakładkami na progi, zmienionymi zderzakami i wypełnieniem grilla. Zawieszenie obniżono o 10 mm. Z drugiej strony jest odmiana Vignale, która również ma zmienione wypełnienie grilla. Dodatkowo tu i ówdzie w nadwoziu dołożono chromowane elementy — łącznie z dedykowanymi felgami aluminiowymi.

Te dwie wersje wyróżniają się również wewnątrz. W przypadku ST Line mowa tutaj o usportowionych fotelach, nakładkach na pedały i kierownicy ze spłaszczonym spodem. Vignale to skórzane wykończenie deski rozdzielczej, chromowane wstawki i wysoka jakość wykonania, ale nie tylko. To również pakiet usług serwisowych oraz poszerzona paleta barw. Cały środek nowej Fiesty to zmieniony projekt. Całość jest bardzo przemyślana i ergonomicznie zaprojektowana. Miękkie przeszycia dzielą miejsce z twardym plastikiem, który w niektórych miejscach błyszczy fortepianową czernią. Jakość wykonania jest bardzo dobra i nie odstaje w żaden sposób od konkurencji. Miejsca jak na segment B jest wystarczająco dużo, jednak kiedy na przednich fotelach usiądą wyższe osoby, te podróżujące z tyłu będą narzekać na przestrzeń na nogi. Bagażnik nowej Fiesty oferuje 292 l przestrzeni bagażowej — to o całe 2 l więcej niż u poprzednika.

W bogatszych odmianach wyposażeniowych na liście znajdzie się system inforozrywki SYNC3. Jego sterowanie zostało mocno poprawione i w porównaniu do poprzednika jest dużo lepiej.

Warto też zauważyć, że Ford do tej pory współpracował z Sony — zwłaszcza w tematyce nagłośnienia wnętrza. Fiesta jest pierwszym modelem, w którym nie znajdziemy sprzętu grającego tej firmy. Został on zastąpiony efektownym i efektywnym układem dźwiękowym B&O Play Sound System, nad którym pracowała wyśmienita marka Bang & Olufsen. 9 głośników wraz z subwooferem znakomicie wykorzystują moc całego systemu audio (675 W). W zależności od wielkości systemu inforozrywki trzeba dopłacić od 1350 zł do 1600 zł. Zdecydowanie warto. Kolejnymi nowościami na pokładzie nowej Fiesty są m.in. podgrzewane koło kierownicy, dach panoramiczny czy odświeżony system zegarów z nowym wyświetlaczem informacyjnym komputera pokładowego. Mocno rozwinięte zostały również systemy bezpieczeństwa.

Technologie monitorujące sytuację wokół samochodu oparto na 2 kamerach, 3 radarach i 12 czujnikach ultradźwiękowych. W ten sposób kontrolowana jest przestrzeń obejmująca całe auto oraz 130 m przed nim. Nowa Fiesta potrafi uniknąć kolizji poprzez System Active Park Assist (z funkcją autonomicznego hamowania), a co najważniejsze  — jest to pierwszy Ford z układem Pedestrian Detection, który unika kolizji również w nocy. Warto też wspomnieć o systemach rozpoznających znaki czy czujniku świateł i deszczu. Nie zapomniano również o adaptacyjnym tempomacie i monitorze martwego pola. Wszystko dla bezpieczeństwa kierowcy i pasażerów.

Obecne czasy w motoryzacji to era downsizingu. Nie inaczej jest w ofercie Fiesty, gdzie znajdziemy same małolitrażowe jednostki napędowe. Do wyboru jest 7 możliwości: 5 benzynowych (1.1 70 KM, 1.1 85 KM, 1.0 EcoBoost 100 KM, 1.0 EcoBoost 125 KM i 1.0 EcoBoost 140 KM) oraz 2 diesle (1.5 TDCI 85 KM i 1.5 TDCI 120 KM). Wszystkie silniki poza podstawowymi benzyniakami współpracują z 6-stopniowymi skrzyniami biegów (1.1 ma 5 przełożeń). Dodatkowo w najsłabszym 3-cylindrowym motorze EcoBoost można zamówić 6-biegową przekładnię automatyczną.

Podczas pierwszych jazd testowych mogliśmy wybierać między mocniejszym dieslem a najmocniejszym benzyniakiem. W pierwszą podróż ruszyliśmy 120-konnym „ropniakiem”, który będzie niewątpliwie mocnym punktem dla klientów flotowych. Jak na te gabaryty mocy jest bardzo dużo, a samochód bardzo chętnie przyspiesza od najniższych obrotów. Elastyczności mu nie brakuje, a pierwsze 100 km/h osiąga w 9 sekund. Dużym plusem jest również apetyt na olej napędowy. W trakcie spokojnej jazdy z włączoną klimatyzacją nie trzeba się mocno starać, żeby uzyskać wyniki na poziomie 4,5 l/100 km. Mocniejsze wciśnięcie gazu i dynamiczna jazda podniosą ten wynik do 5,5-6 l/100 km. To bardzo mało.

W usportowionych odmianach ST Line i eleganckich Vignale pracowały 140-konne silniki EcoBoost. W jednym i drugim przypadku to idealne połączenie.

Kiedy chcemy dynamicznie pojechać, Fiesta bardzo chętnie przyspiesza w całym zakresie obrotów. Co ważne, nie ma tzw. zadyszki w górnej partii obrotów — jak u konkurencji. Auto zachęca do dynamicznej jazdy, co jest wręcz wymagane w odmianie ST Line. Kiedy jednak chcemy jechać bardziej majestatycznie, 1.0 EcoBoost odwdzięczy się niskim zużyciem paliwa — uzyskanie wyników zbliżonych do dynamicznej jazdy dieslem dla Fiesty Vignale nie stanowi żadnego problemu.

Krótko o prowadzeniu. Nowa Fiesta ma przeprojektowane zawieszenie oraz wyposażono ją w elektroniczną szperę (elektroniczna kontrola wektorowania napędu). Dzięki temu udało się o 10% poprawić przyczepność, a droga hamowania skróciła się o 8%. Odczuwalne jest do podczas jazdy, gdy Fiesta doskonale pokonuje zakręty i świetnie czuje się podczas nagłych zmian kierunku jazdy.

Można śmiało powiedzieć, że jest to najlepiej prowadzący się samochód segmentu B.

Na koniec jeszcze trzeba powiedzieć o cenie. Okazuje się, że polski oddział Forda skalkulował ceny bardzo ambitnie i okazjonalnie. Aby wyjechać nową Fiestą z salonu, trzeba wydać 44 900 zł. Za tę cenę otrzymamy auto z najsłabszym, 70-konnym benzyniakiem w wersji Trend — oczywiście z 3-drzwiowym nadwoziem (dopłata do dodatkowej pary drzwi wynosi 1000 zł). Ceny Vignale zaczynają się od 66 850 zł. Ford Fiesta jest niewątpliwym liderem rynku w segmencie B. Nowa generacja jeszcze bardziej podkreśla to i sprawia, że konkurencja musi jeszcze więcej pracować nad swoimi produktami, by osiągnąć pułap Forda.

Tekst i zdjęcia Łukasz Adamkowski

GALERIA

ZNAJDŹ NAS: